Bangkok jest fantastycznym miastem. Bardzo dużym, nowoczesnym, a jednocześnie w znacznym stopniu zielonym. Tym, co sprawia, że jest to miasto przyjemne do życia, pomimo dużego zatłoczenia, korków i smogu, jest kręta i dość mętna rzeka Menam. Spełnia ona rzecz jasna funkcję transportową, jak i handlową (wodny bazarek), a także, jak się okazuje, może nieostrożnym turystom uratować tyłek ;)

Bangkok is a fantastic city. Very big, modern and at the same time largely green. What makes it a pleasant city to live in, despite crowds, traffic jams and smog, is the winding and quite cloudy Chao Phraya River. It fulfills an obvious transport and commercial function (water market), and, as it turns out, it can save the butt of careless tourists ;)

Transport

Z tak dużym miastem związany jest nieodłączny problem: KORKI. Zatrzęsienie samochodów, motorków i tuktuków mogłoby spowodować, że życie w wielkim mieście będzie bardzo utrudnione. Tutaj z pomocą przychodzi rzeka - która jest tańszym, szybszym i raczej niezawodnym środkiem lokomocji. W Bangkoku można wynająć łódkę turystyczną albo skorzystać z rzecznych autobusów. Te drugie są zdecydowanie tańsze, kursują według rozkładu i mają określone przystanki, w tym przy najciekawszych punktach turystycznych miasta.

There is an inherent problem with such a large city: traffic jam. The riot of cars, motorbikes and tuktuks can make life in a big city very difficult. This is where the river comes in handy - it is a cheaper, faster and more reliable means of transport. In Bangkok you can rent a tourist boat or use the river buses. The latter are definitely cheaper, run according to the schedule and have specific stops, including the most interesting tourist spots in the city.

image.png

Rzeczny przystanek

River stop

image.png

Wodny autobus z widokiem

Water bus with a view

image.png

W trasie

On the waters

A tak się składa, że w Bangkoku naprawdę jest co zwiedzać.

And as it happens, there is plenty to see in Bangkok.

image.png

Świątynia Świtu Wat Arun

Temple of Dawn Wat Arun

image.png

image.png

image.png

Złoty a skromny, Leżący Budda w Wat Pho

Golden and humble, Reclining Buddha in Wat Pho

image.png

Świątynia Szmaragdowego Buddy

Temple of the Emerald Buddha

image.png

image.png

Wodny bazarek / River Market

Pływający targ to obecnie chyba bardziej atrakcja turystyczna, niż miejsce, w którym Tajowie robią zakupy, ale cała idea wywodzi się z faktycznego targowiska Damnoen Saduak, oddalonego od Bangkoku o jakieś półtorej - dwie godziny drogi.
My poskąpiliśmy czasu na takie wojaże i odwiedziliśmy mniejszy wariant w Bangkoku - Taling Chan - który być może faktycznie jest stworzony nieco "pod publiczkę", ale przynajmniej jest blisko, a oferuje fajne widoki.

The floating market is now probably more of a tourist attraction than the real place where Thai people shop, but the whole idea comes from the actual Damnoen Saduak market, located about one and a half - two hours from Bangkok.
We spared the time for such trips and visited a smaller version of it in Bangkok - Taling Chan - which may actually be a bit "for the public", but at least it is close and offers nice views.

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

Można np. zobaczyć takiego kocika

You can for example meet a funny kitten like this

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

image.png

Wśród atrakcji targu na rzece jest też knajpka z muzyką na żywo

Among the attractions of the market on the river there is also a pub with live music

image.png

image.png

Poratunek / Rescue

W Bangkoku byłam dwa razy (w 2013 i w 2017 r.), odwiedzając zasadniczo te same miejsca. I prawdą jest to, co o Bangkoku mówią: jest to idealne miejsce na pierwszą egzotyczną podróż. Tajlandia to takie Niemcy Azji, wszystko jest bardzo poukładane jak na tamtejsze standardy, i nawet średnio ogarnięci turyści poradzą sobie doskonale. To jest taki dobry kierunek, aby pojechać na zachętę i potem zwiedzać świat dalej.

Po pierwszej wizycie ośmieliliśmy się na tyle, że podczas drugiego wyjazdu postanowiliśmy odwiedzić dżunglę w środku miasta.

I have been to Bangkok twice (in 2013 and 2017), visiting practically the same places. And it is true what they say about Bangkok: it is the perfect place for your first exotic trip. Everything is very well-organized there, and even beginners will do well. This is such a good direction to go for a start and then explore the world further.
After the first visit, we dared so much that during our second trip we decided to visit the jungle in the middle of the city.

image.png

Było to popołudnie ostatniego dnia naszego pobytu w Bangkoku, o 4 rano mieliśmy wyjechać w kierunku Phuket. Po zaliczeniu wszystkich świątyń i pałacu królewskiego uznaliśmy jednak, że mamy jeszcze czas - jedziemy więc do dżungli, obejrzeć te śmieszne kociki (warany) na żywo i z bliska.

Nie wiem właściwie czemu, zamiast rzeki wybraliśmy Ubera czy ichniejszego Graba. Tak więc oczywiście utknęliśmy w sporym korku. Kiedy wreszcie dotarliśmy na miejsce, uprzejmy Pan kierowca zaproponował, że na nas poczeka. Gdzie Pan, idź Pan, my idziemy zwiedzać dżunglę, przecież potem coś znajdziemy albo zamówimy z aplikacji! No i sobie Pan pojechał.

Dżungla w Bangkoku to nic innego jak Sri Nakhon Khuean Khan Park and Botanical Garden. Znajduje się tutaj:

It was the afternoon of the last day of our stay in Bangkok, we were due to leave for Phuket at 4 am the very next morning. After completing all the temples and the royal palace, we decided that we still have plenty of time - so we're going to the jungle to see these funny kittens (dragons) live and up close.
I do not know why, instead of the river, we chose Uber or their Grab. So, of course, we got stuck in a traffic jam. When we finally got there, the kind driver offered to wait for us. What, no way man, we're going to explore the jungle, then we'll find or order something with the app! And so he went away.
The jungle in Bangkok is nothing but Sri Nakhon Khuean Khan Park and Botanical Garden. It is here:

image.png

Amatorów "dżungli" na miejscu było całkiem sporo.

There were quite a lot of amateurs of the "jungle" there.

image.png

image.png

image.png

Jest i waran!

And here is the dragon!

image.png

image.png

image.png

image.png

Wycieczka była całkiem udana, ale wszystko co dobre szybko się kończy. Jak to w Tajlandii - znienacka zdradliwie zaszło słońce i momentalnie zrobiło się ciemno, a na żer wyruszyły krwiożercze komary, uzbrojone w malarię, dengę i zikę. Inni turyści momentalnie się ulotnili. My z zapałem pooglądaliśmy warany odpływające w dal, a następnie ruszyliśmy w kierunku drogi dojazdowej.
Na parkingu stało kilka skuterków, nie było jednak żadnego auta. Ostatni turyści wskakiwali na skuterki, my jednak uznaliśmy, że skoro jest nas aż 7 osób, nie będziemy robić cyrku ze skuterkami i zamawiamy Ubera.
Skuterki zniknęły, ale żaden Uber nie podjął naszego zgłoszenia, Grab też nie.

The trip was quite nice, but all the good things come to an end quickly. As it is in Thailand - the sun suddenly set and it immediately became dark, and bloodthirsty mosquitoes, armed with malaria, dengue and zika, set out to eat. Other tourists disappeared immediately. We eagerly watched the dragons drifting away, and then headed towards the access road.
There were a few scooters in the parking lot, but no car. The last tourists jumped on scooters, but we decided that since there are as many as 7 of us, we won't use those scooters and will order Uber.
Soon the scooters were gone, but neither Uber took our report, nor did Grab.

Zabawność sytuacji polegała na tym, że ciemno choć oko wykol, komary żrą niemiłosiernie, nie mamy wizji jak wrócić do hotelu, jesteśmy kompletnie niespakowani, a o 4 rano ruszamy na Phuket.

Wytyczyliśmy sobie więc jakiś kierunek i ruszyliśmy piechotą. Dotarliśmy do jakiejś bramy, za którą stał jakiś budynek. Zawołaliśmy miłego pana i poprosiliśmy o pomoc - czy mógłby tu dla nas zamówić taksówkę? Pan ubawił się niemal do łez, taksówka tutaj? Nic nie przyjedzie w to miejsce! Idźcie w kierunku rzeki, ktoś Was przeprawi.

The amusement of the situation was that there was so dark, the mosquitoes eat mercilessly, we have no vision of how to return to the hotel, we were completely unpacked, and at 4 am we were to set off for Phuket.
So we set a direction for ourselves and set off on foot. We reached a gate with a building behind it. We called a nice gentleman and asked for help - could he order a taxi for us here? You almost amused yourself to tears, a taxi here? Nothing comes to this place! Go towards the river, someone will get you through.

...
Po dotarciu do rzeki zobaczyliśmy mały pomost, na którym siedziało małżeństwo turystów (chyba Niemców). Potwierdzili, że tak, co chwilę ktoś tu przepływa łodzią, pewnie chętnie nas zabiorą.
I faktycznie - za parę minut podpłynął Taj piękną długą łodzią. Zapytaliśmy, ile chce za przewiezienie nas na drugą stronę - rzucił kwotą rzędu 10 zł. Dziesięć złotych za przeprawienie nas w środku nocy. Siedem osób. Wychodziło więc jakieś 1,40 zł na głowę. Pan doprawdy nie zdawał sobie sprawy, że jaką by kwotą nie rzucił, taką by otrzymał, bo był naszym jedynym ratunkiem. Oczywiście po oddaniu nas ukochanej cywilizacji otrzymał od nas napiwek.

Z tej nocnej przeprawy niestety nie mamy żadnego zdjęcia, bo po prostu było zbyt ciemno. Pamiętam jednak doskonale, jak łódź sunęła wolno po czarnej tafli wody. Cisza, przerywana jedynie wiosłem przecinającym wodę. Ciemność, jedynie w oddali światła miasta na przeciwległym brzegu. Łódź niewielka, płaska, z tych, w których masz wrażenie, że siedzisz niemalże na wodzie. Niesamowite wspomnienia.

After reaching the river, we saw a small pier on which a couple of tourists (probably Germans) were sitting. They confirmed that yes, every now and then someone passes by by boat, they would probably be happy to take us.
And in fact - in a few minutes a Taj arrived in a beautiful long boat. We asked how much he wanted for transporting us to the other side - he gave a sum of PLN 10. ** Ten zlotys for crossing us in the middle of the night. Seven people. So it was about PLN 1.40 per head. ** The man really did not realize that what amount he would not throw, would he receive the money, because he was our only salvation. Of course, after giving us back to his beloved civilization, he received a tip from us.
Unfortunately, we do not have any photos from this overnight crossing, because it was just too dark. However, I remember very well how the boat was moving slowly on the black surface of the water. Silence, broken only by an oar cutting through the water. Darkness, only in the distance the lights of the city on the opposite bank. A small, flat boat, the kind in which you have the impression that you are sitting almost on the water. Amazing memories.


Szczęśliwie dotarliśmy do hotelu, a rano wyruszyliśmy na Phuket. Inna sprawa, że kolejnego dnia złapała mnie lekka gorączka, która uderzyła z jeszcze większą siłą dwa dni później. No ale, nawet jeśli była to denga - to przeżyłam ;)

We happily got to the hotel and left for Phuket in the morning. Another thing was that the next day I was caught by a slight fever that hit me with even greater force two days later. Well, even if it was dengue - I survived it;)


Wszystkie zdjęcia autorstwa mojego bądź przyjaciół, którzy odwiedzili ze mną Tajlandię :)

All photos taken by me or my friends who visited Thailand with me :)