.
.

PL/ENG

U stóp góry Skalite mieszkam od ponad 30tu lat.

Wielokrotnie wszedłem na jej szczyt, ale nigdy jeszcze na nią nie wbiegłem - do teraz :)

Zacznijmy jednak od początku.

I have been living at the foot of Mount Skalite for over 30 years.

I have climbed to its top many times, but I have never climbed it by run - until now :)

But let's start from the beginning.

.
.

Wczesnym popołudniem nie miałem jeszcze w głowie planu na odwiedzenie góry Skalite. Młody wrócił od babci, wsiedliśmy na rowery i ruszyliśmy na przejażdżkę. Testowanie nowego roweru trwa w najlepsze, więc tym razem wymyśliłem dla młodego trasę terenową, niezbyt wymagającą, idealną  do jego aktualnych możliwości.

Przy okazji trafiliśmy na miejsce z którego mogłem "upolować" dwie piękne góry.

Jedną z nich zaliczyłem ostatnio. To góra Pilsko (ta ośnieżona po lewej).

In the early afternoon I had no plan to visit Skalite Mountain. The young one came back from his grandmother, we got on the bikes and went for a ride. The testing of the new bike is in full swing, so this time I came up with an off-road route for the youngster, not very demanding, perfect for his current capabilities.

By the way, we came across a place from which I could "hunt" two beautiful mountains.

I have recently climbed to one of them. This is Pilsko mountain (the snow-covered one, on the left).

.
.

Natomiast druga - majestatyczna Babia Góra, czeka, bym ją w tym roku znów odwiedził. Ostatnio byłem tam jakieś 10 lat temu, więc najwyższy czas, na powtórkę.

The second - the majestic Babia Góra Mountain - is waiting for me to visit it again this year. The last time I was there about 10 years ago, so it's about time for a repeat.

.
.
.
.

Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. My wykonaliśmy sporą pętle po okolicznych łąkach, i nieśpiesznie wracaliśmy do domu.

The sun was slowly setting west. We drove a large route through the surrounding meadows, and slowly returned home.

.
.

Od wyprawy na Pilsko minęły dwa tygodnie, w których między innymi zmagałem się z lekki przeziębieniem. Nie miałem w tym czasie siły na trening, i po prostu się rozleniwiłem.

Na szczęście słońce, i ciepło na które czekałem od dawna, zachęciły mnie do działania.

Po powrocie do domu przebrałem się w strój sportowy, ubrałem buty do biegania w terenie, i wyruszyłem na spacer na Skalite. Specjalnie zaznaczam, że wyruszyłem "na spacer", gdyż takie było moje założenie, gdy wychodziłem z domu.

Two weeks have passed since my trip to Pilsko, in which, among other things, I struggled with a slight cold. I didn't have the strength to train at the time, and I just got lazy.

Fortunately, the sun and the warmth I had been waiting for for a long time encouraged me to act.

After returning home, I changed into my sports clothes, put on my trail running shoes, and went for a walk to Skalite. I especially emphasize that I went "for a walk", because that was my assumption when I left the house.

.
.
.
.

Pierwsze podejście jest dość strome, wiec nie było mowy o podbieganiu pod takie wzniesienie.

The first ascent is quite steep, so there was no question of running up such a hill.

.
.
.
.

Znam dobrze tą trasę, i wiedziałem, że za zakrętem droga z dużej stromizny zaczyna wspinać się łagodnie w górę. W mej głowie pojawiła się myśl, że może dam radę, i szybki marsz zamienię w trucht. Spróbowałem biec, i okazało się, że organizm reaguje pozytywnie, kolana nie dokuczają, a tętno jest wysokie, ale nie ma tragedii.

I know this route well, and I knew that after the bend, the steep road begins to climb gently upwards. There was a thought in my head that maybe I could do it, and I would turn a fast walk into a jog. I tried to run, and it turned out that the body responds positively, the knees are not bothered, and the heart rate is high, but there is no tragedy.

.
.
.
.
.
.

Pod szczytem zatrzymałem się na chwilę w nieczynnym kamieniołomie, by zrobić zdjęcie panoramy Żywiecczyzny. Wyjątkowo lubię to miejsce.

Przy okazji spotkałem jednego biegacza.

Under the top, I stopped for a moment in a closed quarry to take a photo of the panorama of the Żywiec region. I really like this place.

By the way - I met one runner.

.
.
.
.

W zaskakująco dobrej formie dobiegłem do przełęczy Siodło. Teraz został mi najtrudniejszy, stromy odcinek na sam szczyt góry.

In surprisingly good shape, I reached the Siodło pass. Now I have the most difficult, steep section to the top of the mountain.

.
.
.
.

Biegło się ciężko przez te koleiny wytworzone podczas ściągania wyciętych drzew. Ogólnie to byłem w szoku jak bardzo to miejsce pod szczytem się zmieniło. Jak wiele drzew zostało wyciętych.

It was hard to run through these ruts created by the felling of the felled trees. Overall I was shocked at how much this place under the summit has changed. How many trees have been cut.

.
.
.
.
.
.

Słońce szybko chowało się za horyzontem.

Na szczęście (po krótkim poszukiwaniu) udało się się odnaleźć szczyt góry Skalite.

The sun was quickly hiding behind the horizon.

Fortunately (after a short search) I managed to find the top of Skalite Mountain.

.
.
.
.

Zadowolony, mogłem wracać do domu (oczywiście biegiem).

Satisfied, I was able to go home (running, of course).

.
.
.
.

Na zachód słońca na przełęcz Siodło zdążyłem w ostatniej chwili.

Dalsza część trasy to już tylko zbieganie inną drogą przez las w dół.

I managed to get to the Siodło Pass at the last minute for the sunset.

The rest of the route is just another road down the forest.

.
.

Po kilku długich chwilach byłem na dole.

Teraz czekało mnie już tylko około 5ciu kilometrów biegu do domu.

After a few long moments, I was at the foot of the mountain.

Now I was only about 5 kilometers home.

.
.

Cały trening zajął mi ponad półtorej godziny. Przebiegłem w tym czasie ponad 10 kilometrów, spalając prawie 1200 kcal.

400 metrów przewyższenia, pokonane w większości biegiem, cieszy mnie najbardziej.

The entire training took me over an hour and a half. In that time, I ran more than 10 kilometers, burning almost 1,200 calories.

400 meters of elevation, (mostly by running), is what makes me happy the most.

.
.
.
.